My dzieci z dworca ZOO

Kilkanaście lat wstecz, w Warszawie wydana została książka ,,My dzieci z dworca ZOO” Christianie F. Już w pierwszych latach, począwszy od 1987 roku, egzemplarze cieszyły się popularnością oraz wysoką sprzedawalnością wśród ludzi z różnych grup wiekowych. Swoją pierwszą publikację miała w Niemczech, dziewięć lat wcześniej- w 1978. Tłumaczenie na język polski zawdzięczamy Ryszardowi Turczynowi.

Książka powstała poprzez podanie do druku relacji magnetofonowej, pewnej dziewczyny o imieniu Christine, której sytuacja rodzinna nie miała się najlepiej. Już od najmłodszych lat, wychowywała się w domu, w którym ojciec dokonywał przemocy fizycznej. Teoretycznie, uwolnienie się od niego powinno poprawić warunki życia. Jednakże Christiane, jako nastolatka, potrzebowała jeszcze uwagi i troski ze strony rodziców. Niestety jej mama, musiała dużo pracować, aby zapewnić dziewczynie i jej siostrze elementarne warunki do rozwoju. Nieprzyjemne dla niej, było pojawienie się mężczyzny w życiu matki- Klausa. Był on dobrym opiekunem i martwił się o dzieci swojej partnerki. Jednak Christiane, nie akceptowała go, gdyż zabierał ,,cząstkę mamy”, która mogłaby być poświęcona jej oraz siostrze. Z czasem, dziewczyna próbuje znaleźć uznanie w osobach od niej starszych, głównie z klubów ,,Haus der Mitte”. To tam, w wieku 12-stu lat zaczęła palić haszysz, oraz brać inne ,,miękkie” narkotyki. Szukała autorytetów, w ludziach, którzy nie mieli skrupułów, byli wolni, niezależni oraz w doświadczonych narkomanach. Podświadomie dążyła do tego, aby stać się kiedyś jednym z nich. Ważnym wydarzeniem, który wpłynął negatywnie na dziewczynę, było odebranie jej psa. Bardzo się załamała, gdyż straciła jedynego przyjaciela, którego bardzo kochała. Po roku czasu od pierwszego zapalenia haszyszu, sięgnęła po heroinę, która na początku uzależniła ją psychicznie. Ale do uzależnienia fizycznego, miała jeszcze kawałek drogi. Czy doszła do jej kresu? Koniecznie sięgnijcie po książkę, aby się przekonać!

Serdecznie polecam nie tylko dorosłym osobom, ale przede wszystkim nastolatkom. Uważam, że do młodzieży lepiej trafiają treści przekazywane przez osoby w ich wieku, niż starszych. Pozytywnymi aspektami książki, są załączone w niej zdjęcia autentycznych bohaterów, bezpośrednie ukazanie zdarzeń i niska wartość pieniężna. Warto po nią sięgnąć, gdyż ukazuje prawdy na temat narkomanii, uzmysławia, jaki to potężny nałóg, z którym kontakt, posiadają coraz młodsze osoby, nieświadome jego mocy i niebezpieczeństwa.